- Bodajże w dolnej części
„— Bodajże w dolnej części okręgu. Nie tak bardzo daleko. Wystarczyłoby wam najwyżej dziesięć albo dwanaście godzin, żeby pojechać i przywieźć go tutaj. Nie myślę, żebyście mieli trudności ze złapaniem tego faceta, ale nie zaszkodziłoby trochę go związać przed powrotem. On mieszka na moczarach i może by mu się nie podobało na twardym gruncie.
Shaw i Buck podsunęli się bliżej do drzewa, pod którym siedział Pluto.
— Prawdziwy albinos, jak Bóg przykazał — zapytał Shaw.
— Prawdziwy jak słońce na niebie.
— Taki, co żyje i chodzi
— Tak mi mówił tamten gość — odparł Pluto. — To fakt.
— A gdzie on teraz jest — pytał Buck. — Łatwo można go złapać
— Nie wiem, czy go łatwo złapiecie, moi kochani, bo może trzeba będzie ogromnie długo go przekonywać, żeby się przeniósł tutaj, na twardy grunt. Ale chyba sami wiecie, jak się do niego zabrać.
— Zwiążemy go — rzekł Buck.
— Nie chciałem tego mówić, aleście zgadli, co miałem na myśli. Z zasady nie chodzę po ludziach i nie doradzam, żeby łamali prawo, a jak już o tym napomknę, to wolę, żeby mnie nie mieszali w takie rzeczy.
— A duży on jest — zapytał Shaw.
— Ten gość nie pamiętał.
— Chyba nie za mały, żeby zrobić coś pożytecznego — powiedział Tay Tay.
— Na pewno. A zresztą tu nie wzrost się liczy, a ta białość, Tay Tay,“(16)
<<<< Na otwartym morzu czy nawet
|