Nic się jednak nie dzieje
„Nic się jednak nie dzieje. Po kilku minutach jestem na nowej kwaterze. Mam jej nie opuszczać, póki nie przyjdzie opiekunka. Posiłki otrzymam na miejscu.
Czekałem dwa dni, solidnie odsypiając zmęczenie. Potem do fotografa. Potrzebne były zdjęcia do nowych, mocniejszych dokumentów. W następnych dniach wspólne wielogodzinne wędrówki po mieście. Odwiedzałem z „ciotką Jagną" kawiarnie, wstępowałem do sklepów, na pocztę, do różnych urzędów. Lawirowaliśmy nawet w tłumie handlujących na Kcrcclaku.
Szybko wchodziłem w skórę zwykłego mieszkańca Generalnego Gubernatorstwa. Było mi może łatwiej niż innym, miałem przecież doświadczenie z okupowanej Francji i petainowskiej północnej Afryki. Coraz częściej wyruszałem na samotne wycieczki. A gdy mi się udało wyrwać o własnych siłach z ulicznej łapanki, uznałem, że jestem już gotów do akcji.
Przekonałem w tym względzie swoją opiekunkę. Złożyła odpowiedni meldunek i po kilku dniach otrzymałem adres, hasło kontaktowe i godzinę spotkania z przedstawicielem biura personalnego Komendy Głównej.
Pożegnanie. Teraz przejdę pod opiekę innej komórki, która dostarczy mi nowe dokumenty oraz niezbędne zaświadczenia i zapewni również lokal mieszkalny. Poznałem tylko jej kierowniczkę „Natę" (Irena Kończycowa) i łączniczkę „Zosię" (II voto Gałacka).“(2)